Miss Olgu

O szwankującej pamięci, czyli dlaczego zapominam robić pewne rzeczy

22.08.2013 19:36
A A A Drukuj
Od dłuższego czasu mam problemy z pamięcią. W ostatnim czasie objawy te się nasiliły, i niestety zaczyna to być bardzo męczące. Na moje problemy wpływ mają leki, które muszę obecnie zażywać. Mimo tego, że wiem co jest przyczyną, nie specjalnie poprawia mi to humor. Wiem też, że za jakiś czas wszystko się unormuje, ale to będzie dopiero w bliżej nieokreślonej przyszłości...

Wyobraźcie sobie, że cały czas szwankuje Wam pamięć krótkotrwała. Zaczynacie o czymś mówić, wkręcicie się w jakiś temat i WTEM! albo nie pamiętasz słowa, które chcesz powiedzieć, albo lepiej... nie pamiętasz, o czym mówiłeś dziesięć minut temu. Możecie powiedzieć oj tam, oj tam mi też się to zdarza, już nie dramatyzuj. Jasne, każdemu czasami coś umyka, ale wyobraźcie sobie sytuację, że tak jest przez cały dzień. Jeżeli nie zrobię czegoś natychmiast - w sensie nie wykonam zadania, które sobie zaplanowałam, to po prostu o tym zapominam. Nie pomaga mi prowadzenie notatnika, bo nawet jak coś w nim zanotuję, to zapominam do niego zajrzeć. Koleżanka mówi mi "Weź sobie wszystko zapisuj w telefonie". No więc to nie jest takie proste, bo telefonu też zapominam ze sobą zabrać. Mówię Wam, czuję się momentami mocno zagubiona taką sytuacją. Jedyne co jest w tym dobre, to, że już niedługo pamięć krótkotrwała nie powinna mi szwankować. No ale na razie jest jak jest.

Moi znajomi żartują sobie z tego - dziś na przykład kolega mi się przedstawił. Pośmialiśmy się, bo to nawet było zabawne. Niemniej później zaczęłam zastanawiać się nad czymś innym. Czy tak czują się właśnie osoby z demencją, albo z początkiem Alzheimera? Zaczynam rozumieć, że można być rozgoryczonym, drażliwym czy wręcz wkurwionym, jeżeli non stop o czymś się zapomina. Chcesz sobie coś zaplanować, a tu bach! I nawet nie pamiętasz co chciałeś zrobić. To jest jeszcze pikuś, gorzej jak luki w pamięci zaczynają mieć naprawdę wpływ na Twoje codzienne funkcjonowanie. Nie pamiętasz czy się myłeś, czy zapłaciłeś rachunki, czy wyrzuciłeś śmieci, aż zaczynasz zapominać imiona i twarze bliskich Ci osób. Jesteś taka totalnie wyobcowany i nie masz żadnego wpływu na taką sytuację.

porównanie mózgu osoby zdrowej i chorej na AlzheimeraPorównanie mózgu osoby zdrowej i osoby chorej na Alzheimera

Na studiach miałam przez dwa tygodnie zajęcia w Domu Pomocy Społecznej dla osób z chorobą Alzheimera. To były ciężkie dwa tygodnie. Nie będę się rozpisywać nad tym co widziałam, ale uwierzcie mi, że to było bardzo smutne. Ludzie, którzy w przeszłości byli pełni życia stali się nieporadni jak małe dzieci. I o ile w nieporadności dziecka jest coś słodkiego, co wywołuje uśmiech na twarzy, to w przypadku osoby dorosłej nie ma się do czego uśmiechać. Ogarniał mnie jeden wielki smutek. Nie ukrywałam swojego podziwu dla opiekunów. To nie jest praca, którą może wykonywać każdy. Tego się po prostu nie da. Jeżeli nie masz w sobie olbrzymich pokładów cierpliwości i życzliwości do drugiego człowieka to polegniesz. Ja poległam. Po tych dwóch tygodniach wiedziałam, że nie nadaję się do tej pracy.

książka, dzięki której przeżyłam ciężkie dwa tygodnieKsiążka, dzięki której przeżyłam ciężkie dwa tygodnie

W tym samym okresie, kiedy odbywałam praktyki, czytałam książkę Oliviera Sacksa „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Czytając książkę miałam momentami wrażenie, że czytam opowiadania science fiction. Czytelnik zostaje przeniesiony w fascynujący świat ludzkiego mózgu, który w wyniku jakiegoś czynnika przestaje prawidłowo działać. Powiem szczerze, że dzięki tej właśnie książce udało mi się jakoś przetrwać zajęcia na oddziale osób z chorobą Alzheimera.

Wtedy jakoś nie połączyłam faktów, ale teraz myślę sobie, że mój mądry profesor doskonale wiedział, kiedy powinniśmy sięgnąć właśnie do tej lektury.

Jeżeli ktoś z Was opiekuje się osobą chorą i nie daje sobie z tym rady niech absolutnie się nie obwinia. Niech nie myśli, że jest złym człowiekiem. Nikt nie ma prawa Was oceniać, a jeżeli jakaś mądralińska istota to robi, to kopnijcie ją ode mnie w dupę.

Miss Olgu

Olga Olczak - dopadło ją wypalenie zawodowe, więc rzuciła pracę w agencji reklamowej.
Lubi jeść - ale nie gotuje. Kolekcjonuje dewocjonalia - ale nie chodzi do kościoła.
Nie ma swoich dzieci, więc rozpuszcza obce.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (19)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • gosiajast

    Oceniono 3 razy 3

    Ja mam zdiagnozowaną nerwicę, którą leczę terapią. Teraz jest znacznie lepiej, kończę terapię, czuję się okej. Ale jak sobie przypomne te zaniki pamięci, ten brak koncentracji, to wykonywanie kilka razy tych samych czynności i niestety brak zrozumienia bliskich... Ten brak prawidłowego wysłowienia się (bo nie pamiętałam słów), zaczynanie zdania z jedną myślą, ale kończenie go z inną, bo pierwszej zapomniałam. Horror.
    Trzymaj się, będzie lepiej! I ciesz się, że masz takich przyjaciół! :)

  • Gość: Ajka

    Oceniono 3 razy 3

    W ten sposób mózg sie broni. Czasem umie sam, czasempomagaja mu w tym leki, czasem to skutek uboczny innych leków.

    To wkurzajace, frustrujące, ale idzie przywyknac:)

  • verdandi83

    Oceniono 1 raz 1

    Zdarza mi się zapominanie zrobienia czegoś, ale na szczęście coraz rzadziej. U mnie w dużej mierze wpłynęły na zaniki pamięci stany emocjonalne. Dodatkowo jestem słuchowcem, słów nie zapominam, to często ja przypominam rozmówcom o czym w ogóle mowa. Ale brak mi trochę pamięci kinestetycznej - zapominam wziąć lekarstw, coś schować... U mnie pamięć wybitnie dzieli się na pięć zmysłów i niektóre szwankują inne mają się dobrze. Ale cały czas pracuję. Czytałam już kilka opracowań na temat znacznej poprawy pamięci oraz opóźnienia jej zaniku w późniejszym wieku jeśli się człowiek uczy jęz. obcych. Obecnie uczę się czterech, w porywach do sześciu, jak mam czas. Może warto zainwestować w kurs języka, który się lubi, bez względu na to, czy to hiszpański (tak obecnie modny), czy elficki? :)

  • natalia_zurowska

    Oceniono 1 raz 1

    Sacksa uwielbiam, ale ten... Co to ja chciałam? Aha, w ciąży dostałam straszliwego zaniku pamięci krótkotrwałej. Jąkam się, jak jakiś niedorozwój. "A może byśmy obejrzeli ten, wiesz, film, z tym no, co to grał wiesz kogo w tym filmie, wiesz, no o tym tam..." I tak non stop. A najgorzej jak pójdę na wyczekaną wizytę do lekarza i połowy spraw nie załatwie i nie zapytam i potem do następnej wizyty i znowu to samo. Sobie zapiszę i zapominam wyjąć kalendarz... A teraz poważnie. Moja babcia miała demencję, czy wręcz alzheimera i nic nie pamiętała, nie poznawala własnej córki (a z nami mieszkała). To było straszne, szczególnie, gdy w chwilach przeblysku to do niej docierało... A dla mnie najgorsza była ta chwila, gdy widziałam ją bezradną.

  • Gość: madam z.

    Oceniono 1 raz 1

    Miss O., po pierwsze - trzymam kciuki za poprawę Twojej głowy. Jednak po drugie, egoistyczne i ważniejsze dla mnie (przepraszam!) widzę, że masz doświadczenie, które mnie interesuje - nie krąży Ci przypadkiem w pamięci (lub notatkach) literatura, która może być pomocna dla opiekunów osób z zaburzeniami pamięci właśnie? Moja mama jest na etapie diagnozy, a stres z tym związany nie pomaga jej stanowi, zaś pogorszenie jej stanu nie pomaga nam - rodzinie. Ja lecę na intuicji i szczątkach wiedzy psychologicznej, którą przygarnęłam w trakcie studiów i radzę sobie chyba nieźle, gorzej z moim tatą, który ma tę irytującą cechę, że wszystko, co do niego mówię lub piszę spływa po nim jak po kaczce i nie przyswaja np. faktu, że część dotychczasowych obowiązków mamuśki musi wziąć na siebie. Podejrzewam, że mogłaby na niego zadziałać siła autorytetu naukowego, jak dotąd nie znalazłam jednak nic sensownego (tzn. napisanego rozsądnie, z wyczuciem, nie protekcjonalnie, ale też nie totalnie akademickim językiem).

  • anastazjaromanowa

    0

    Właśnie tę książkę Sacksa chciałam Ci polecić. Przypadek drugi tak mi się skojarzył z twoją utratą pamięci krótkotrwałej. :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Na FochForum