Miss Olgu

Wielkie gacie kontratakują: SIN - nowa marka nieprzyjazna polskim hipsterom

29.07.2013 19:46
A A A Drukuj
Pisałyśmy o cyckach, Aleksandra pisała o gorsetach, a jedna z naszych czytelniczek napisała, jak należy dobrać cyckonosz. A ja wam teraz napiszę coś o fajnej marce bieliźnianej. O bieliźnie do spania i donoszenia np. pod spódnicą na rajstopy. Marka ta, to SIN.

SIN

 

Markę SIN stworzył Aliksandr Kanavalau wraz z koleżanką Katią. Sasza (Aliksandr) mieszka w Polsce od nastu lat i pracował w reklamie. To znaczy jeszcze pracuje, ma swoją agencję reklamową, ale jego pasją stało się projektowanie piżamek. Piżamy od SIN, to coś więcej, niż wygodna bielizna, to powrót do przeszłości. Nie znajdziecie tu stringów i koronkowych szlafroczków. SIN to wielkie gacie! Kolorowe, bawełniane pantalony, bawełniane staniczki, koszulki i kombinezony.

Jak tylko zobaczyłam pierwsze projekty piżam SIN, to oszalałam i chciałam mieć po każdym modelu. To jest coś, w czym czuję się mega kobieco. Nie muszę zakładać wrzynów (stringów), żeby było seksi. Znaczy w moim przypadku sporego zadu, nigdy to seksi nie było... A w tych galotach po prostu czuję się pięknie. Bielizna SIN ma w sobie coś przewrotnego. Z jednej strony look bardzo młodzieżowy - materiały w baloniki, cukierki, kwiatuszki, ale z drugiej strony właśnie te WIELKIE GACIE. To, co nie do końca kojarzy się z młodością, raczej z babuleńką. Zresztą same sobie wyrobicie zdanie. Wejdźcie po prostu na stronę SIN.

 

SIN

 

Projektanci mają swoją filozofię, którą pozwolę sobie przytoczyć:

"Nie lubimy: korporacyjne zasady, narzucane reguły, stereotypy, książki o tym jak podnieść produktywność, podręczniki jak podkręcić swoje Ja, manuskrypty amerykańskich guru jak zarządzać ludźmi, religijne bajki, stwierdzenia: a za moich czasów... Tę listę można mnożyć w nieskończoność. Nie lubimy wszystkiego, co nas ogranicza. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, ze swoimi słabymi i mocnymi stronami. Pracujemy, a nasze marzenia staramy się wcielić w życie. To wszystko, to cała nasza filozofia.

Aha. Jeszcze jedno. To jest bardzo banalne, ale prawdziwe: w dupie mamy stwierdzenie, że czegoś się nie da zrobić. Człowiek nigdy nie jest gotowy, do tego co powinien zrobić. Czujesz że chcesz? Zrób to. Nawet jak się bardzo boisz. Wizja Błysk w oku, design i perfekcyjna jakość. Plus praca, praca, praca. Czy coś jeszcze jest potrzebne?

Jakość Tu jesteśmy bezwzględni. Wszystkie kolekcje zostały zaprojektowane przez nas i wyprodukowane w Europie. Produkcja jest przez nas mocno kontrolowana i doglądana. Nie idziemy na żadne kompromisy w projektowaniu i w jakości. Żeby było jasne: nie jest to żadna sprowadzana i gotowa produkcja. Żadnych Chin, Indii, Mongolii, żadnych małych zarobionych rączek. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Sorry Azja.

100% włoskiej bawełny. Ręcznie robione kokardki. Zaprojektowane przez SIN. Uszyte w UE pod nadzorem naszych projektantów."

Jeżeli dotarliście do tego miejsca, to dowiecie się teraz, dlaczego nie jest to marka przyjazna hipsterom... (jeny, jak mnie wkurza to słowo, ale mam lukę w mózgu i nie wiem, czym je zastąpić). Sasza zgłosił się do Showroomu, gdzie dostał informację, że ich marka nie jest spójna z ogólnym profilem multibrandu. I tu zacytuję dokładnie wypowiedź przedstawiciela Showroom: "Kolekcja powinna być w duchu obowiązujących i nadchodzących trendów, które weryfikujemy na podstawie regularnego monitoringu światowych i polskich wybiegów, specjalistycznej prasy modowej oraz polskich i zagranicznych blogów modowych" - jest to oczywiście cześć maila, ale mnie ten kawałek rozśmieszył i to bardzo.

Rzeczywiście, bielizna od SIN jest kolorowa, a nie szara, jak większość towaru prezentowanego w Showroom, ale czy to źle? Jak się jednak okazało, blogi modowe piszą o SIN i można ją też kupić w zagranicznym internetku, także na stronie etsy.com.

http://rockglamprincess.blogspot.com/2013/02/bielizna-grzechu-warta.html#comment-form
http://www.etsy.com/shop/Sininternational

Dobra, już się więcej nie czepiam Showroomu, może ma takie, a nie inne zasady i nie widzi potencjału w piżamkach. Ma do tego prawo. Fashionweek nie chciał piżamek, bo formuła projektu nie zakładała pokazywania bielizny. Też szkoda. Później wpadłam na pomysł, że sama napiszę o SIN, bo MOGĘ. Bo mam piżamę - w baloniki - i chcę mieć kolejną. Jak mówią sami projektanci, bielizna jest dla ludzi młodych DUCHEM, a ja tak właśnie się czuję. I wiecie co, dziewczyny, mam nadzieję, że któraś z Was przekona się do tej bielizny i będzie z dumą spała w wielkich gaciach.

P.S. Dla mnie sama sesja zdjęciowa jest o niebo lepsza od większości produktówek, które do tej pory widziałam. I jeżeli nie jest to "światowy" poziom, to ja już naprawdę nie wiem nic.

Miss Olgu

Olga Olczak - dopadło ją wypalenie zawodowe, więc rzuciła pracę w agencji reklamowej.
Lubi jeść - ale nie gotuje. Kolekcjonuje dewocjonalia - ale nie chodzi do kościoła.
Nie ma swoich dzieci, więc rozpuszcza obce.

ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (30)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • foch.pl_olga.olczak

    Oceniono 8 razy 8

    A teraz ciekawostka!
    Sasza poinformował, że skontaktował się z nimi nie kto inny, a SIN QURIN Z MNISTRY!!!!!!!!!!!!!. Poniżej treść maila od Sin'a

    "Hey there. My name is Sin. That's my real name I play guitar in Ministry. Just wanted to say that I dig your guys style:))) "

    z tego miejsca pozdrowienia dla tych co uważali, że marką SIN nie ma i nie będzie zainteresowania.

  • foch.pl_monika.cieslik

    Oceniono 8 razy 8

    Piżamki są genialne! Wolę to od bawełnianych koszulek z pozornie błyskotliwym hasłem, za które płacisz 200 ziko, a ich producent mianuje się projektantem.

  • Gość: Agga

    Oceniono 3 razy 3

    A jakie maja fajne modelki! Szczupłe, zgrabne i w ogóle, ale kości im nie sterczą i uśmiechnięte są, mają okulary, aparaty na zębach i urocze mikrowałeczki na biodrach i są w ogóle bardziej podobne do mnie niż taka Natalia Siwiec, na widok której uciekłam ze strony jednego z lubianych producentów bielizny ;)

  • proseksualna

    Oceniono 3 razy 3

    Zdecydowanie dużo bardziej sexy niż to, co widuję w sklepach z "bielizną erotyczną". Czasem sama nie ogarniam, kogo podnieca koronkowa rozciągliwa koszulka (bo rozmiar zazwyczaj jest "uniwersalny"), która wygląda po prostu tanio i źle. Dlatego w przypadku SIN jestem na wielkie tak :)

  • Gość: mi

    Oceniono 2 razy 2

    A mnie się właśnie te wielkie gacie kojarzą z młodością:) Przypomnij sobie Crazy Aerosmith i moment kiedy Alicja wychodzi przez okno i zaczepia klamką o spódniczkę - to są dopiero majtasy :)))
    Te Twoje też mi się z żeńską szkołą kojarzą :)) Ale fajne, bardzo fajne - takie niewinne i dziewczęce, a zarazem kuszące i zmysłowe:)

  • Gość: Aj

    Oceniono 1 raz 1

    Zanim przejdę do zachwytów majtasami, trzy słowa o stringach, które nie muszą być wrzynami :) oczywiście, jak kto lubi, ale ja nosze stringi, bo nienawidzę jak na pupie odcianją mi się majty. Idealne stringi to ciete (nie mylić z bezszwowymi), tylko z jednym szwem.Wtedy ładnie się ukladają i nie wrzynaja nigdzie, nawet w boczki i są niewidoczne nawet pod dopasowanymi sukienkami. Moim zdaniem najlepsze robi Intimissimi. A taka moja wypróbowana metoda na stringi, to kupować je o rozmiar wieksze...to naprawde pomaga :)
    A gacioszki SIN są absolutnie zachwycające, bardzo takie chcę. Od dawna nosze do spania takie bawełniane majty , ale takich sliczności jeszcze nie miałam :)

  • florka74

    0

    Dawno nic mi się tak nie spodobało :D Już się czaję na zakup i chętnie bym w tych gaciorach chodziła, nie tylko spała! Nie mogę się tylko zdecydować czy pantalony czy od razu pojechać z grubej rury z kombinezonem. Natenczas szukam pomysłów na stylizacje wsród fotek na stronie, ale Olgu, Ty masz łeb, może coś podpowiesz? ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Na FochForum