Cycki Angeliny, czyli pomyślmy o własnym zdrowiu jak już skończymy się śmiać

14.05.2013 13:48
A A A Drukuj
Bohaterką dzisiejszego dnia jest Angelina. A w zasadzie jej biust. Konkretnie jego usunięcie. Prewencyjne. Ilość żartów, jakie przetoczyły się przez społecznościówki można mnożyć. Bo "usunęłam piersi na wszelki wypadek" nie brzmi dobrze. Ale statystyki umieralności na raka piersi nie są zbyt wesołe, może więc po tym jak już zetrzemy z twarzy ironiczne uśmieszki zadamy sobie kilka pytań.

Zacznijmy jednak od tego, o co chodzi. Angelina Jolie, matka szóstki dzieci po solidnym przebadaniu w specjalistycznej placówce zdrowia usłyszała, że jest wielce prawdopodobne iż zachoruje na raka piersi. Co to znaczy to "wielce"? Konkretnie 87 %.

Angelina JolieCycki na 87%

Czy to wystarczająco dużo? Tak. Według badań, na nowotwory gruczołu piersiowego w krajach rozwiniętych (tak, Polska też się tu zalicza) zachorować może jedna na dwanaście kobiet. Jedna z dwudziestu umrze. Badania profilaktyczne (i darmowe) w Polsce obejmują kobiety powyżej pięćdziesiątego roku życia. Wciąż zgłasza się ich niewiele. Jeszcze mniej przychodzi kobiet młodych, może nie wiedzą, że wizytę w poradni onkologicznej można odbyć bez skierowania. Dopiero wizyta u specjalisty przeprowadzającego zabiegi i operacje wymaga skierowania od lekarza pierwszego kontaktu.

Angelina nie załapałaby się na badania przesiewowe w Polsce. Ale wiedziała, że musi iść się przebadać. Bo miała obciążenia genetyczne. Czy wy też takie macie? Jeśli wśród bliskich ktoś miał nowotwór złośliwy, to jest wystarczający powód dla kontrolnej do wizyty. No dobra, ale wielu osobom spokoju nie daje ta myśl, że profilaktyka nie powinna być aż tak agresywna jak w przypadku Angeliny - nie lepiej zapobiegać inaczej? Jak konkretnie?

Właśnie wyszłam z rozmowy z chirurgiem onkologiem, specjalistą od raka piersi. On, podobnie jak wielu lekarzy specjalistów, mówi wprost. Przy sytuacji w jakiej znalazła się ta konkretna pacjentka rozwiązanie było słuszne. Wiele zależy oczywiście od psychiki osoby obciążonej tak dużym prawdopodobieństwem zachorowania. Ale jeszcze więcej od wskazań medycznych.

Byłam ciekawa jak to wygląda w Polsce. Przypadków tak inwazyjnej profilaktyki jest niewiele, najczęściej są to przypadki z ostatnich kilku lat. Nie dlatego, że rak piersi to nowość, a z powodu rosnącej świadomości zagrożenia. Co gorsze: żyć bez piersi bądź ze zrekonstruowanym biustem, czy nie żyć wcale? Trudne pytanie - mnie łatwo dywagować, bo nie stoję obecnie przed tak dramatycznym wyborem, ale mam dwójkę dzieci, nie chciałabym ich narażać na to, że stracą mnie wcześniej, bo mama nie zdecydowała się zapobiegać, nawet w tak bolesny, także dla psychiki sposób.

No właśnie. Jak to jest z psychiką. W pięknym świecie Hollywood znana aktorka miała przy sobie męża i psychologów. U nas nie jest tak różowo. Mężczyźni mają jeszcze mniejszą świadomość ryzyka zachorowalności na raka niż kobiety. Mają też często znacznie bardziej gruboskórne podejście do tematu "oj przestań, po co ci będę tam w tym szpitalu". Choćby po to, żebyś był.

Psychoonkologów też nie ma zbyt wielu, ale wszyscy są potrzebni. Najważniejsza jednak jest świadomość i zrobienie pierwszego kroku. Nie ma później, nie ma potem. Wiem, bo moja teściowa pracuje w hospicjum onkologicznym. Najszybciej umierają młodzi pacjenci. Nowotwór jest podstępny.

Masz wątpliwość? Pytaj lekarza. Lekarz uznał twoje pytanie za niemądre? Trudno - zmień lekarza. Czy w ogóle warto tutaj się rozgadywać, bo jakaś tam celebrytka ogłosiła to, co ogłosiła? Warto.

Lekarz, z którym właśnie rozmawiałam, podobnie jak wielu innych też to potwierdzi. O tym co jeszcze ważnego mi powiedział przeczytacie pewnie dziś wieczorem (jak spiszę wywiad, tak?). Tymczasem na początek - polecam zajrzeć tu: http://www.rakpiersi.pl.

Każdy powód jest dobry, żeby zadbać o własne zdrowie. Nawet cycki Angeliny.

Angelina JolieREUTERS/CHRISTIAN HARTMANN

Dominika Węcławek

Dziennikarka kulturalno-popularna, scenarzystka komiksowa, matka dzieciom: córce i synowi, i czasopismu "Bachor". Jednym słowem: robot.

Stała korespondentka National Geographic Travelera, pani od cudów w Monotype Records, redaktor naczelna nowego kwartalnika muzycznego M/I.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (59)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: elman

    Oceniono 19 razy 17

    to nie prawda, że do poradni genetycznej można iść bez skierowania, ale bez większego trudu powinien wydać je lekarz rodzinny (choć znam przypadki oszołomów). Dużo dowiecie się na stronie genetyka.com. Warto się badać!

  • gorska.an

    Oceniono 38 razy 36

    rano przygniotła mnie ta informacja.
    sama jestem po usunięciu guza sutka. na szczęście okazał się gruczolako-włókniakiem, ale odkryłam go kiedy miałam 19 lat. został usunięty 6 lat później. pamiętam, jak leżałam w szpitalu, po operacji, sama, z poczuciem, że pewnie usunęli mi pół piersi, że będzie blizna, czy będę mogła karmić, jeśli będę miała kiedyś dzieci itp. wszystko skończyło się dobrze, ale ten czas był straszny. i ten strach o to, jak to będzie wyglądać, czy pierś będzie taka sama? tak samo ładna, jak przedtem? czy będę musiała tłumaczyć każdemu poznanemu facetowi, co mi się stało?
    Angelina była mi kompletnie obojętna. Widziałam w całości jeden film z nią, chociaż ewidentnie interesował mnie w nim Brad ;) (no dobra, nie była mi obojętna, zwinęła mi Brada ;P)
    kiedy dzisiaj przeczytałam, że usunęła piersi, pomyślałam, że należy jej się dużo, dużo, dużo dobrego w życiu, bo ona sama zrobiła coś bardzo dobrego.
    domyślam się tylko, jak koszmarną decyzją musiało to dla niej być. pamiętam jaką było dla mnie usunięcie tylko guza. a czym musiało być pozbawienie się dobrowolnie piersi przez światową ikonę piękna/seksu/kobiecości. niech mi żaden facet nie mówi, że oglądając Tomb Rider nie pragnął, aby nagle przypadkiem cycki wyskoczyły jej z obcisłej koszulki. w sumie, możecie mówić, ale nie uwierzę.
    a ona podjęła tę bolesną, ale jakże ważną decyzję.
    i mogła nigdy się nie przyznać. mogła milczeć dumnie pozując do zdjęć z implantami, które na pewno zrobiono jej perfekcyjnie, tak perfekcyjnie, że nikt by się nawet nie kapnął, że to nie te same cycki. ale postanowiła, że podzieli się tym ze światem. wierzę, że zrobiła to właśnie z tego powodu, o którym pisała, aby sprawę nagłośnić i nakłonić inne kobiety do badań. miliony kobiet przecież chcą być jak Angelina. teraz może to dla nich nabrać innego znaczenia, zmusić do zastanowienia się nad sobą, nad swoim zdrowiem i zamiast botoksu w usteczka zafundowania sobie badania krwi, zadbania o siebie. i jestem pewna, że po dzisiejszym dniu kolejne miliony kobiet będą chciały być, jak Angelina i po prostu pójdą zrobić badania.
    ja, chociaż nie polecę na badania, bo jestem z tym na bieżąco, dzisiaj zostałam dozgonną fanką Angeliny. zamierzam obejrzeć wszystkie filmy, w których zagrała i dowiedzieć się, jakie są imiona jej dzieci. i co mi kto zrobi? ;P
    pozdrawiam

  • maciejreputakowski

    Oceniono 24 razy 22

    Foch dla tego tekstu! Dominika jak zawsze świetnie pisze i w sedno.

    Pomijając temat samych piersi - który wydaje mi się tak oczywisty, że smutne jest, że trzeba go tłumaczyć - to kluczowy jest wątek o szeroko rozumianej psychologii społcznej. W Polsce, jak i chyba na całym świecie, jak ktoś powie "rak", to od razu leci skrót myślowy "śmierć". Ludzie odsuwają się od osób - głównie kobiet, bo kobiety częściej się badają, a w przypadku piersi siłą rzeczy są to kobiety - które chorują. Wokół chorych mężczyzn zbiera się tłumek, kobiety zostają same [bo tak się je u nas wychowuje, do cierpienia w samotności]. Odsuwają się często też od osób, które chorowały.

    Jak czytam kogoś piszącego "wielkie halo usunąć sobie piersi" jakby to było wycięcie pieprzyka, to z jednej strony krew mnie zalewa na brak empatii, a z drugiej włącza niezbyt chlubny protekcjonalizm. Coś takiego napisać może tylko osoba, która chyba nawet nie otarła się o problem nowotworowy. Albo bagatelizując go w ten sposób, wypiera jakieś swoje przeżycia. Foch na coś takiego! :)

    Mniejsza z tym. Liczy się jedno: gdybym miał cycki, zbadałbym je. Panie, róbcie to.

    Dla siebie, dla dzieci, dla Dody i Papieża, dla Angeliny Jolie, ale kurde - róbcie to.

  • Gość: selinze

    Oceniono 11 razy 9

    Powiem tylko tyle,że jakby mi mężczyzna powiedział "po co ja Ci będę w tym szpitalu" to bym od razu go pożegnała. Bo skoro nie ma wsparcia to po co wspólnie z takim żyć? Może nie grozi mi choroba taka jak rak, nie zapominajmy,że kobiecych chorób jest tak wiele,że nie zdoła się wszystkich pojąć. Jako kobieta chorująca na endometrioze i przechodząca już jedną operację (oby nie było więcej) wiem,że mężczyzna jest bardzo potrzebny. Aby był i wpierał. I gdybym od niego usłyszała "po co Ci ja" to kopnęłabym go w dupę za przeproszeniem. Ja nie miałam wyboru w usunięciu jajnika i przeżyłam to mocno a pomoc bliskich osób, zwłaszcza partnera jest nieoceniona.

  • Gość: Pola

    Oceniono 8 razy 6

    Przez półtora tygodnia walczyłam ze służbą zdrowia, żeby pomogli mężowi, który płakał z bólu i nie mógł normalnie funkcjonować Gdyby był starszym człowiekiem szybciej otrzymałby pomoc Młodych się lekceważy Wszystko dobrze się skończyło, ale tylko dzięki fartowi

  • maratiks

    Oceniono 7 razy 5

    Jestem w grupie wysokiego ryzyka niestety i pani doktor kilka lat temu zaproponowała mi takie badanie, za skromne 1500 zł, czyli za moja miesięczna pensje minus 100. Chętnie dowiedziałabym się czy mam ten gen czy nie.

  • natalia_zurowska

    Oceniono 5 razy 3

    W Polsce profilaktyka zdrowotna, nie tylko dot. raka, wygląda dobrze tylko w mediach. Rzeczywistość jest raczej marna - lekarze państwowi nie chcą kierować na badania, nawet te podstawowe, na specjalistę czeka sie miesiącami, a za większość rzeczy trzeba zapłacić, żpeby nie umrzeć z nerwów, kiedy to w końcu dadzą mi skierowanie. Ja, szczerze mówiąc, dziękuję mojemu pracodawcy za prywatną opiekę zdrowotną, bo zawsze jak muszę iść państwowo (np. do szpitala - tak na świeżo mam akurat wspomnienia z upojnej majówki na Wołoskiej), to szlag mnie trafia. Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować. Albo znajomości. Albo pieniądze.

    Pamiętam, że śmiałyśmy sie z mamą gromko, jak jakiś profesor pumonolog wypowiadał sie zimą w tv, że jak się kaszle dłużej niż 2 tyg mimo brania leków, to należy wykonać proste badanie - spirometrie. Moja matka, mimo astmy, czekała na to badanie ponad 3 miesiące, bo w rejonowej przychodni wyczerpał sie limit jednorazowych ustników na dany rok... No, a spróbujcie lekarza poprosić o oznaczenie markerów - powodzenia!

  • foch.pl_dominika.weclawek

    Oceniono 3 razy 3

    Hmmm nie wiem czemu - mój komentarz zniknął. KOCHANI jesli macie jakieś pytania do specjalisty - dopisujcie tu w komentarzach, ja za chwile wysyłam wywiad do autoryzacji , mmogę coś jeszcze dopisać.

  • Gość: ela

    Oceniono 2 razy 2

    a co ze szkodliwością implantów??!! na ten temat cisza... a tez od nich kobiety umierają ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX